piątek, 12 czerwca 2015

Rozdział 9 - Potrzebuję rady


OKOŁO 3 TYGODNIE PÓŹNIEJ 

~*~
Od pamiętnej imprezy minęły już prawie trzy tygodnie. Od tamtego czasu razem z Larą mocno się do siebie zbliżyliśmy. Dobra nie ma co się oszukiwać. Ja kocham ją a ona mnie. Mieszkamy razem już od jakiegoś czasu. Oczywiście nie podoba się to nikomu. Fede, Lu, Diego i Fran wszyscy są przeciwni. Tylko nie Violetta. Ona to akceptuje. Powiedziała że chce żebym był szczęśliwy i nie zamierza stawać mi na drodze do szczęścia. Doceniam to bo wiem że mnie kocha. Powiedziała mi to kilka razy. Jest mi cholernie ciężko. Nadal nie mogę sobie nic przypomnieć chociaż bardzo bym chciał.

Teraz właśnie idę do Violi i Bell. Chcę się spotkać z małą, zabrać kilka swoich rzeczy i koniecznie pogadać z Violettą. Potrzebuję jej rady. Wiem że nikt inny mi nie pomoże. A już na pewno nie Fran i Lu. W końcu dotarłem na miejsce i stanąłem pod drzwiami. Nie wiem co mam teraz zrobić. Niby mam klucz ale nie wiem czy powinienem go używać. Chyba nie wypada. W końcu już tu nie mieszkam. Zapukałem do drzwi i czekałem aż ktoś mi otworzy. Po kilku minutach w drzwiach pojawiła się Violetta. Uśmiechnęła się lekko na mój widok. 
-Hej - Przywitałem się od razu - Mogę na chwilę? - Spytałem
-Hej, jasne wchodź - Powiedziała i przepuściła mnie w drzwiach. Minąłem ją i rozebrałem się. - Masz przecież klucze więc ich używaj - Dodała z lekkim uśmiechem. Udała się do salonu i usiadła obok naszej córeczki na dywanie. Zaczęły się razem bawić. Wyglądały słodko. Podszedłem do nich i kucnąłem przy małej po czym pocałowałem ją w czoło. Kontem oka widziałam jak Violetta się uśmiechnęła i przymknęła na chwilkę oczy.                        
-Wszystko okej? - Spytałem niepewnie.
-Tak, tylko... - Zaczęła - Jak chcesz to opowiem ci coś z przed wypadku - Dodała
-Jasne - Powiedziałem z delikatnym uśmiechem
-Zawsze jak wychodziłeś na trening a ja nie chciałam żebyś szedł to obrażałam się na ciebie i szłam na strych. Tam siadałam w koncie i patrzyłam w okno, był tam widok na morze. Przychodziłeś i wtedy całowałeś mnie w czoło, mówiłeś że mnie kochasz, że wrócisz niedługo i żebym pomyślała co chcę robić wieczorem - Mówiła z uśmiechem. - Wtedy w dniu wypadku też tak było. Tylko ja leżałam w sypialni i prosiłam żebyś nie szedł. - Dodała.

~*~
Leon i Bell poszli do jej pokoiku. Powiedział że dzisiaj to on położy ją spać. Skorzystałam z okazji i zaczęłam przeglądać papiery do firmy. Muszę w końcu zabrać się za projekt bo nigdy go nie zrobię a termin goni.

Po kilku minutach z góry zszedł Leon. Spojrzałam na niego
-Śpi? - Spytałam i z powrotem przeniosłam swój wzrok w komputer.
-Tak śpi - Powiedział i usiadł na kanapie. - Potrzebuję rady - Dodał niepewnie. Zamknęłam laptopa i spojrzałam na niego
-Jakiej? - Spytałam zdziwiona. On potrzebuje mojej rady? Dziwne. Przecież mógł pójść do każdego. Do dziewczyn lub chłopaków.
-Planuję się oświadczyć Larze, mogłabyś mi coś poradzić? - Spytał patrząc w podłogę. No przyznam że mnie zaskoczył. Teraz to bym chętnie się zamknęła w sypialni popłakała. Ale najpierw muszę mu pomóc. Przygryzłam wargę aby się nie rozpłakać i usiadłam obok niego. Zamknęłam oczy.
-Nie zapomnij o pierścionku - Zaśmiałam się lekko aby rozluźnić atmosferę. - A później zaproś ją na jakąś kolację, po kolacji romantyczny spacer brzegiem morza a następnie wyjątkowe dla was obojga miejsce. Tam kilka świeczek, płatki róż, romantyczny nastrój. Klękasz przed nią i wyciągasz pierścionek. Pytasz ją "Czy chcesz uczynić mnie najszczęśliwszym facetem na ziemi i zostać moją żoną a w przyszłości matką naszych dzieci?". Ona się zgadza i jesteście szczęśliwi. - Powiedziała i starła pojedyncze łzy.
-Idealnie, dziękuję - Zaśmiał się i wstał. Pocałował mnie w policzek - Wpadnę do małej pod koniec tygodnia - Powiedział - Cześć - Zawołał kiedy zamykały się drzwi.
-Kocham cię - Szepnęłam po czym udałam się do drzwi i je zamknęłam. Sprzątnęłam wszystkie dokumenty i zaniosłam je do sypialni. Położyłam się i zamknęłam oczy. Zaczęłam płakać.

Leon zamierza jej się oświadczyć. Teraz to ona będzie tą szczęściarą którą kiedyś byłam ja. Teraz to ona zostanie panią Verdas. Zostaje mi mieć nadzieję że on sobie coś przypomni, że przypomni jak bardzo mnie kocha. "Nadzieja matką głupich ale w końcu każda matka kocha swoje dzieci". A ja kocham ciebie Leonie Verdasie. Przypomnij sobie co kol wiek...



******

Dzisiaj taki króciutki rozdział ale musiałam go napisać. Dopadła mnie jakaś dziwna wena :P No nie wiem :D
Teraz kochani rozdziały będą się pojawiały właśnie kiedy będę miała wenę. Czyli nie będą pojawiać się systematycznie za co bardzo przepraszam :**
Chcę bardzo skończyć te opowiadanie dla tego rozdziały będą się pojawiały kiedy będą. Mam nadzieję że się nie pogniewacie i że mnie zrozumiecie. 

Oceniajcie dzisiejszy rozdział :) 
Bijcie za to co chce zrobić Verdas jeśli chcecie :P 
Czekajcie na kolejny rozdział i trzymajcie kciuki aby wena była :P 

No to na dzisiaj chyba tyle :) 
Trzymajcie się :)
Buziaczki :**

niedziela, 10 maja 2015

Rodział 8 - Lara

 Dzień Imprezy
Zacząłem się szykować na imprezę. Otwierają dzisiaj ten nowy klub a chłopaki nie chcą odpuścić i każą mi iść z nimi. No w sumie mogę się wybrać acz kol wiek nie ukrywam że wolałbym posiedzieć ze swoją córeczką i Violettą. No dobra koniec tego. Ubieram się i wychodzę.

Jestem ubrany w zwykłe dżinsy a do tego koszulę. Włosy mam postawione na żel. Podobno jak się jeszcze uczyliśmy to lubiłem te całe imprezy. No zobaczymy czy spodoba mi się to teraz. Zszedłem na dół i spojrzałem na chłopaków którzy siedzieli już na kanapie i bawili się z moją córką. Zaśmiałem się na widok tego jak mała ciągała Fede za nos. Przysiadłem na kanapie.
-No panie ładny możemy iść? - Spytał Diego. Spojrzałem na niego i się zaśmiałem
-Jasne że możemy - Powiedziałem w między czasie sznurując buty - Tylko zostaw moje dziecko w domu - Dodałem patrząc na Fede który wstał z małą z kanapy i zaczął kierować się do drzwi.
-A no tak - Powiedział i wrócił z dziewczynką, postawił ją na dywanie po czym mała pobiegła się bawić do Lu i Fran a my wyszliśmy z domu.

~*~
-Żeby tylko nikogo nie poznał, żeby tylko nie poznał żadnej dziewczyny, żeby tylko z żadną dziewczyną się nie przespał, nie zakochaj się, nie poznawaj nikogo, najlepiej nie gadaj z dziewczynami - Mówiłam sama do siebie całkiem cicho.
-Viola możesz mi powiedzieć co ty wygadujesz? - Spytała Lu. Odwróciłam się i spojrzałam na przyjaciółkę. Stała oparta o ścianę i słuchała mnie.
-No on nie może się w nikim zakochać ani nic - Powiedziałam
-Violu zrozum że on może nie pamięta ale na bank czuje że cię kocha, nie jesteś mu obojętna i na bank nie zrobi nic głupiego - Uśmiechnęła się lekko i mnie przytuliła.
-A jak się zakocha? - Spytałam - Przecież on mnie nawet nie pamięta - Westchnęłam
-Violka przestań będzie dobrze, kładź małą dawaj winko filmy i się bawimy - Powiedziała

Położyłam małą i po cichu zeszłam na dół. Wzięłam trzy kieliszki i wino po czym udałam się do dziewczyn. Siedziały na kanapie a film był już załadowany, nalałam nam wina. Podałam kieliszek każdej i usiadłam wygonie. Zaczęłyśmy oglądać film, pić wino i dużo rozmawiać.

~*~
Weszliśmy z chłopakami do klubu. Rozejrzałem się i miałem ochotę wyjść. Jakoś nie czuję się dobrze w tym miejscu.
-Chłopaki wracam do domu - Powiedziałem i się odwróciłem aby udać się do wyjścia.
-Zostajesz - Powiedział stanowczo Diego - Dziewczyny mają w domu swój wieczór a my zostajemy utaj - Dodał. Westchnąłem i usiadłem przy stoliku. Fede udał się po piwo a Diego rozgląda się po parkiecie. Również tam spojrzałem.

Po kilku minutach siedzenia mój wzrok zatrzymał się na ślicznej brunetce. Była ubrana bardziej na sportowo ale wyglądała idealnie. Brązowe włosy. Uśmiech sam mi się pojawił na ustach.
-Zaraz wracam - Powiedziałem i wstałem. Udałem się do baru gdzie siedziała dziewczyna.
-Hej - Powiedziałem - Jestem Leon - Dodałem. Matko nawet nie wiem jak się podrywa dziewczyny. Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła
-Cześć, Lara - Uśmiechnęła się
-Zatańczysz? - Spytałem niepewnie. Kiwnęła głową więc wyciągnąłem rękę w jej kierunku i oboje udaliśmy się na parkiet. Akurat puścili wolną piosenkę.

Przetańczyliśmy razem kilka piosenek. W między czasie dużo rozmawialiśmy. Odprowadziłem ją do baru i zamówiłem jej drinka a sobie piwo.
-To może pojedziemy do mnie? -Spytała z lekkim uśmiechem
-No możemy - Powiedziałem - Powiem tylko kumplom - Dodałem i udałem się w ich kierunku
-No panowie ja spadam - Zaśmiałem się wskazując na brunetkę
-A co z Violą? - Spytał Diego
-Co? Przecież nawet nie wiem kimona dla mnie jest. Mówicie mi że to moja narzeczona a może tak na prawdę to może być tylko matka mojego dziecka - Powiedziałem - Rano będę w domu - Dodałem i udałem się do Lary.

~*~
Z dziewczynami położyłyśmy się spać dopiero w okolicach 01:00 w nocy. Chłopaków jeszcze nie było ale Fran mówiła że podobno mają spać u nich. Mam nadzieję że Leon grzecznie poszedł z nimi spać. Znaczy nie tak dosłownie z nimi. Westchnęłam cicho i zamknęłam oczy. Oby nie zachowywał się tak jak kiedyś na imprezach że na każdej miał inną. Nie, on nie jest teraz taki, zmienił się. Wszystko będzie dobrze. Z tą myślą zasnęłam.

~*~
Weszliśmy do apartamentu Lary. Trzeba przyznać że ma tu bardzo ładnie. Rozebraliśmy się i udaliśmy do salonu który znajdował się po prawej stronie. Usiedliśmy na kanapie.
-Piwo? - Spytała
-Chętnie - Powiedziałem. Dziewczyna wyszła z pokoju i udała się na przeciwko. Myślę że właśnie tam jest kuchnia. Po chwili wróciła z kilkoma piwami w ręku. Postawiła wszystko na stole, jedno podała mi i jedno wzięła sobie.
-Powiesz mi coś o sobie? - Spytała. Westchnąłem. Nie wiem czy nadal będzie mną zainteresowana jak się dowie. No dobra raz kozie śmierć. Wziąłem głęboki wdech i chwyciłem ją za rękę.
-Znam cię dopiero kilka godzin ale czuję że to coś wyjątkowego więc powiem ci coś - Napiłem się piwa. Odstawiłem puszkę i usiadłem do niej bokiem. -Jestem
Leon, Leon Verdas, mam 24 lata i dziecko. Bardzo kocham moją córeczkę. Jestem kierowcą motokrosowym. Ponad rok temu miałem  leżałem w śpiączce przez 14 miesięcy. Od tamtego czasu pamiętam tylko to że mam na imię Leon, mam 24 lata, jestem kierowcą i mam dziecko. Do tego dwóch przyjaciół. - Powiedziałem szybko patrząc w jej oczy.
-Łał, wiedziałam że jesteś kierowcą ale nie wiedziałam że miałeś wypadek- Powiedziała - Też jesteś dla mnie ważny choć znamy się tak krótko, czuję do ciebie coś wyjątkowego. No i akceptuję twoje dziecko - Uśmiechnęła się i musnęła moje usta. Z chęcią odwzajemniłem pocałunek. W między czasie wsunąłem dłonie pod jej koszulkę.
-Czekaj najpierw ty mi coś o sobie powiedz - Zaśmiałem się odrywając od niej swoje usta.
-Jestem Lara ale to już wiesz, mamy trochę wspólnego bo jestem mechanikiem na torze motocrossowym tu nie daleko. Mam 23 lata i nie mam dziecka - Zaśmiała się uroczo po czym musnęła moje usta - A teraz mam ochotę na ciebie - Usiadła na mnie okrakiem i zaczęła mnie całować. Odwzajemniałem każdy jej pocałunek który po chwili przedłużałem z uśmiechem. Czułem się przy niej cudownie.

Po długim czasie leżeliśmy wtuleni w siebie i poznawaliśmy siebie na wzajem. Opowiadałem jej o sobie to co wiedziałem i pamiętałem a ona opowiadała mi o sobie, spędziliśmy tak całą noc.

****
No i kochani mamy kolejny rozdzialik :D Matko nie wiem jak ja go napisałam ale na pisałam :) Chciałabym teraz dodawać rozdziały raz w tygodniu ale nie zawsze mam czas :/ Ehh :( No zobaczę co da się z tym zrobić :)
Tym czasem oceniajcie rozdział :)
Buziaczki :**

środa, 22 kwietnia 2015

[Post Organizacyjny] Mała przerwa

Hej Kochani :*
Pewnie zauważyliście że ostatnio nie pojawiają się rozdziały. Idzie to za sprawą tego że nie mam ostatnio weny. Kochani nie będę tu dużo pisała. Proszę was o 2 tygodnie wolnego. Przez ten czas postaram się napisać kilka rozdziałów na zapas. Żeby nie było zawieszam i tego bloga i tego drugiego też.

W takim razie raz jeszcze 2 tygodnie i wracam do was z nową energią :) Mam nadzieję :D Jeśli coś miałoby się zmienić dam wam znać :)

Pamiętajcie że was nie zostawię i na bank do was wrócę :**

Mam nadzieję że mnie zrozumiecie :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 7 - Śniło mi się

            

Dzisiejszego dnia obudziłem się kilka minut po 7. Od razu wstałem i zszedłem na dół. Miałem zamiar zrobić śniadanie dla wszystkich. Wszedłem do kuchni i ujrzałem postać brunetki. Usiadłem  na krześle i obserwowałem ją kilka minut. Była ubrana w krótkie szorty i koszulkę.

Rozdział 6 - Powrót do domu


TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Ten tydzień był strasznie męczący. Leon nadal nie odzyskał pamięci. Byłam u niego codziennie i codziennie mu opowiadałam, chłopacy też u niego byli ale to nic nie pomogło. Rehabilitacja trwała pięć dni, dzięki temu Leon normalnie może chodzić. A dzisiaj w końcu go wypisują. Ciekawe gdzie będzie chciał mieszkać. Chciałabym żeby w końcu odzyskał pamięć. Nawet Bel nie pamięta ale opiekuje się nią jak prawdziwy tatuś. Może czuje że jest jej tatą. Jeśli tak dalej pójdzie to będę musiała o nim zapomnieć. No niestety. Mówią że nadzieja umiera ostatnia więc mam nadzieję że odzyska pamięć i wróci do mnie i do małej.


czwartek, 19 marca 2015

Rozdział 5 - Czarna dziura


Usłyszałam dzwonek do drzwi więc zeszłam na dół. Do domu weszła Fran. Umówiłam się z nią że popilnuje dziś Bel kiedy ja pojadę do szpitala. Jest już trochę po 11 ale nie chciałam jechać na same ranki tak jak to robiłam zawsze. Przytuliłyśmy się na przywitanie i poszłyśmy do kuchni.
Nalałam do dwóch kubków kawy.
Udałyśmy się do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
Zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy. W końcu rozmowa zeszła na temat Leona.               
-Violu rozmawiałaś wczoraj z lekarzem? - Spytała.
Spojrzałam na nią i pokręciłam głową
-Mówiłam wam wczoraj że nie było kiedy bo lekarz
chciał go zbadać - Powiedziałam
-Myślałam że tamta wersja była dla wszystkich i że dla mnie masz jakąś inną - Zaśmiała się, ja po chwili również.
-Mam nadzieję że dzisiaj mi coś powiedzą - Powiedziałam i po chwili wstałam z kanapy. - Chodź pokażę ci co i jak - Dodałam kierując się na górę a Fran za mną. Weszłyśmy do sypialni
-Mała będzie spała do 13, jak wstanie dasz jej zupkę która jest w kuchni przy kuchence, tam masz pieluszki i resztę, gdyby się pobrudziła ubrania są w garderobie - Powiedziałam wszystko torebkę i telefon. Zeszłyśmy z powrotem na dół. Ubrałam buty po czym wzięłam kluczyki od auta i pożegnałam się z Fran. Wyszłam z domu i wsiadłam do auta.

Wysiadłam z auta i weszłam do wielkiego budynku. Wjechałam,na odpowiednie piętro i udałam się do gabinetu jego lekarza. Zapukałam po czym weszłam do środka. Przywitałam się z lekarzem i usiadłam na krześle tak jak mi wskazał.
-Panie doktorze co z Leonem? - Spytałam
spokojnie
-Wszystko jest dobrze będzie potrzeba tylko kilka godzin rehabilitacji. Myślę że powinniśmy się wyrobić w ciągu tygodnia. - Powiedział
-Dziękuję, czy mogę się z nim zobaczyć? - Spytałam
-Tak, tylko... - Powiedział lekarz a dla mnie nie było trzeba już nic więcej mówić. Ważne że mogłam go zobaczyć. Szybko zerwałam się z miejsca.
-Dziękuje - Powiedziałam i wyszłam. od razy wyszłam z gabinetu lekarza. Słyszałam jak jeszcze mnie wołał ale nie zwróciłam na to uwagi. Postanowiłam że pójdę do niego później.

Przeszłam cały korytarz i stanęłam przed salą Leona. Wzięłam głęboki wdech i nacisnęłam klamkę po czym weszłam do sali. Spojrzałam na chłopaka który leżał na łóżku. Spojrzał na mnie i jakby lekko się uśmiechnął. Podeszłam bliżej łóżka i usiadłam na krześle.
-Cześć jak się czujesz? - Spytałam od razu.
-W porządku dzięki - Powiedział niepewnie. Cały czas jakoś dziwnie mi się przyglądał.
-Ciesze się że w końcu się obudziłeś kochanie - Uśmiechnęłam się lekko na co on zrobił zdziwioną minę
-Kkkochanie? - Spytał zdziwiony
-No jesteś moim chłopakiem - Wytłumaczyłam szybko. To strasznie dziwne że zadaje mi takie pytania.
-Jak masz na imię? - Spytał mnie
-Leon to nie jest zabawne - Zaśmiałam się nerwowo. Zawsze był kiepski w żartowaniu.
-Pytam poważnie - Powiedział - Jak masz na imię? - Spytał ponownie
-Violetta - Powiedziałam poważnie. W moich oczach zaczynały zbierać się łzy. - Nie pamiętasz nic? - Spytałam
-Czarna dziura - Powiedział i spojrzał na mnie - Opowiedz mi coś - Dodał po chwili. Moje łzy spływały już po policzkach
-Przepraszam na chwilkę - Powiedziałam i wyszłam z sali. Usiadłam na parapecie na korytarzu i zaczęłam płakać. Nie pamięta nic. Mnie, Bel nikogo. Westchnęłam. No nie wierzę ale w sumie czego mogłam się spodziewać. Leżał w tej cholernej śpiączce ponad rok.

Po około 10 minutach płakania wzięłam się w garść i wróciłam do sali. Usiadłam na swoim poprzednim miejscu i spojrzałam na niego. chciałabym go teraz przytulić ale jak nic nie pamięta to lepiej nie będę mu nic mieszała.
-Opowiesz mi coś teraz? - Spytał
-Tak już - Powiedziałam i wzięłam głęboki wdech - Nazywasz się Leon Verdas i jesteś kierowcą motocrossowym. Na motorze jeździsz od 17 roku życia. Uczyliśmy się razem w liceum i w Studio gdzie uczyliśmy się muzyki. Parą zostaliśmy po roku znajomości. - Mówiłam a z moich oczu mimo woli leciały łzy.  - Miałeś wypadek na motorze na zawodach. -Dodałam szybko i starłam łzy - Masz brata Alexa - Mówiłam dalej
-A ty jesteś Violetta moja dziewczyna - Powiedział. i złapał mnie lekko za rękę. Pokiwałam głową.
-Póki mnie nie pamiętasz to nie jestem twoją dziewczyną - Powiedziałam cicho. Nie chcę żeby był ze mną na siłę lub coś. Wolę żeby najpierw odzyskał pamięć
-A ta mała dziewczynka co tu wczoraj była? - Spytał
-To była Bel nasza córeczka - powiedziałam - To była nasza wspólna decyzja, oboje chcieliśmy dziecko i byliśmy tego świadomi. Nie mogłeś się doczekać aż przyjdzie na świat. A kiedy się dowiedziałeś że to dziewczynka to totalnie oszalałeś ze szczęścia - Uśmiechnęłam się lekko na tamte wspomnienia. Spojrzałam na niego i zobaczyłam na jego twarzy lekki uśmiech.

Siedziałam u niego już ponad 4 godziny, opowiadałam mu i wspominałam dawne czasy. Dałabym wszystko żeby tylko odzyskał pamięć. No ale cóż.
-Pewnie poleżysz tu jeszcze tydzień bo musisz przejść rehabilitację, tak mówi lekarz - Powiedziałam
-A później? - Spytał niepewnie
-A później cię wypiszą - Powiedziałam
-Powiesz mi gdzie ja mieszkałem? - Spytał.
-Ze mną i Bel w naszym domu, jeśli tylko będziesz chciał to przygotuję ci u nas pokój a jeśli nie to poproszę Diego lub Fede żeby cię zabrali do siebie - Wstałam z krzesła i wzięłam swoją torbę
-Diego i Fede? - Spytał zdziwiony, no tak zapomniałam
-To twoi przyjaciele, znacie się od gimnazjum - Powiedziałam, on jedynie pokiwał głową
-Odpoczywaj cześć - Powiedziałam po czym wyszłam z jego sali. Westchnęłam i wyszłam ze szpitala po czym wsiadłam do auta.

Musiałam zajechać do sklepu i zrobić drobne zakupy. Oczywiście normalnie nigdy nie mam czasu chyba że ktoś pilnuje Bel. Z nią się kompletnie nie da robić zakupów, strasznie piszczy i płacze.

Po godzinnych zakupach w końcu wróciłam do domu. Z siatkami weszłam do kuchni i spojrzałam na Fran i Diego którzy stali i rozmawiali. Spojrzałam i się uśmiechnęłam do nich lekko. Odwzajemnili mój uśmiech. Przywitałam się z Diego.
-No mów co z Leonem - Powiedział Diego.
-Nic nie pamięta - Powiedziałam i zaczęłam rozpakowywać zakupy
-Jak to nic nie pamięta? - Zdziwiła się Fran. Musiałam im wszystko wytłumaczyć. Fran od razu mnie przytuliła
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz - Powiedziała mi na ucho. Uśmiechnęłam się
-Musi być dobrze - Powiedziałam
-Ja do niego zajrzę później i pogadam z nim - Dodał Diego.
-Możesz próbować - Zaśmiałam się lekko

Gadaliśmy jeszcze jakiś czas po czym Fran i Diego musieli już iść. Zabrałam małą z salonu i razem poszłyśmy na górę. Poszłyśmy do łazienki i umyłam małą po czym przebrałam ją w piżamkę. Poszliśmy do sypialni. Ukołysałam małą po czym położyłam ją do łóżeczka. Sama udałam się do łazienki i wykonałam wieczorne czynności i się przebrałam. Wróciłam do pokoju i położyłam się do łózka po czym zamknęłam oczy. Po kilku minutach zasnęłam

************
Przed wami kolejny już 5 rozdział :D Mam nadzieję że przynajmniej trochę was zaskoczyłam z utratą pamięci przez Leona :) Dawajcie znać w komciach :D
Buziaczki :**

niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 4 - Obudził się?


10 MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Dzisiaj jak co rano od około dwóch tygodni wstałam i zeszłam na dół po czym położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Mała jeszcze spokojnie spała na górze i nie zamierzałam jej budzić. Już od dwóch tygodni nie byłam w szpitalu i szczerze to nie wiem czy mam ochotę tam jechać. On nadal się nie obudził a ja już nie mam do tego siły. Mam coraz mniej nadziei że kiedy kol wiek się obudzi.Nie ma z nim żadnego kontaktu. Wiem że Fede o Diego jeździli do niego co jakiś czas. Ale ja chyba już nawet nie mam na to siły.

Po około godzinie bezczynnego leżenia i gapienia się w telewizor wstałam i udałam się do kuchni. Wstawiałam wodę aby się zagotowała. Wyjęłam dzbanek w którym zaparzę kawę i dodatkowo kubek do którego wrzuciłam torebkę herbaty. Kiedy woda już się zagotowała zalałam kawę w dzbanku i odstawiłam go po czym wlałam wody do kubka. Wyjęłam produkty potrzebne na naleśniki i zaczęłam rozrabiać ciasto. Wyciągnęłam patelnię którą postawiłam na gazie i nalałam na nią oleju. Zaczęłam smażyć naleśniki kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
Zmniejszyłam gaz i udałam się do drzwi.
Otworzyłam je a w drzwiach stał Fede razem z Lu.                                                              
                                                                                                             
Wpuściłam ich i poszłam do kuchni gdzie dokończyłam                   
smażyć naleśniki Słyszałam że Lu i Fede szepczą
coś między sobą a po chwili siadają.
Czułam ich wzrok na sobie ale nie przejmowałam się tym i gotowałam dalej.
-Chcecie kawy? - Spytałam odstawiając patelnię do zlewu. Spojrzałam na nich. Lu kiwnęła głową więc wyciągnęłam dwa kubki i wlałam do nich kawy. Postawiłam przed nimi i nałożyłam sobie na talerz naleśniki.
-Zjecie ze mną? - Spytałam. Usiadłam na przeciwko nich i zmierzyłam ich wzrokiem.
Westchnęłam i zaczęłam jeść.
-Viola nie było cię u niego dwa tygodnie myślę że
powinnaś pojechać do szpitala chociażby na
pięć minut. - Powiedział Federico - On cię potrzebuje,
myślisz
że czemu jego stan tak nagle się pogorszył? - Spytał lekko zły. Przełknęłam dość głośno ślinę i spojrzałam na niego.
-Poggorszył? - Spytałam lekko się jąkając. To nie może być prawda.
Znów będzie gorzej tak jak mniej więcej pół roku temu kiedy nie było mnie u niego przez miesiąc bo mała chorowała.
-Viola odkąd do niego nie zaglądasz jest źle, był jeden lepszy dzień kiedy nawet ściskał moją rękę i ruszał palcami ale znów jest gorzej. Zajrzyj do niego chociaż na chwilkę. Z Bel, posłucha jej głosu poczuje waszą obecność. Viola proszę - Mówił a ja jadłam. Czasami jak zacznie gadać to buzia mu się nie zamyka przez godzinę. Spojrzałam na niego i pokiwałam głową.
-Pojadę ale tylko na chwilę - Powiedziałam - Nie wiem czy on się wybudzi. Chcę sobie ułożyć w końcu życie. Chyba mam do tego prawo - Powiedziałam po czym dopiłam herbatę i włożyłam naczynia do zlewu.

Udałam się na górę i weszłam do garderoby. Wybrałam ubrania na dziś. Lu mówiła że jest chłodniej niż wczoraj więc postawiłam na dżinsy i na bluzkę z krótkim rękawkiem z miętowym sercem. Do tego wzięłam czarną marynarkę i czarne buty na niezbyt wysokim obcasie. Udałam się do łazienki gdzie wzięłam prysznic i umyłam włosy. Owinęłam włosy ręcznikiem i się dokładnie wytarłam. Ubrałam na siebie wcześniej przygotowane ubrania. Następnie wysuszyłam włosy i zrobiłam luźnego koka. Zrobiłam delikatny makijaż i wróciłam do pokoju. Wszystko zajęło mi około godziny. Włożyłam na nogi szpilki i weszłam do pokoju obok.

Wybrałam sukieneczkę dla małej po czym zabrałam inne potrzebne rzeczy. Wychodząc z pokoju usłyszałam śmiechy i chichy dobiegające z dołu. Zaśmiałam się pod nosem po czym skierowałam się na dół i weszłam do salonu. Spojrzałam na kanapę na której siedziała Lu i Fede z małą i łaskotali ją.
-Możecie zostawić moją córkę bo w końcu ją zamęczycie - Zaśmiałam się i usiadłam na kanapie na przeciwko nich.
-Jasne jasne - Zaśmiał się Fede po czym mi ją podał. Zaczęłam ją przebierać.
-Bel zjadła jak byłaś w łazience - Powiedziała Lu. Pokiwałam głową.
Kiedy skończyłam przebierać małą poddałam ja Lu a sama udałam się raz jeszcze na górę. Zabrałam swoją torbę i misia dla małej. Chwyciłam jeszcze telefon i wyszłam z sypialni.

Wyszliśmy z domu a promienie słońca zaczęły ogrzewać moją twarz. Wsunęłam okulary przeciwsłoneczne na nos żeby nie raziło mnie słońce i podeszłam do auta. Otworzyłam je a Fede wsadził małą do fotelika i ją przypiął.
-Jedziecie do szpitala czy nie? - Spytałam kładąc torebkę na miejscu pasażera. Podałam małej  misia i spojrzałam na przyjaciółkę.
-Nie my wracamy do domu, później do niego zajrzymy - Powiedziała. Pokiwałam głową i obeszłam auto.
-Zadzwonię później - Powiedziałam i wsiadłam do auta. Odpaliłam silnik i ruszyłam.

Weszłyśmy do jego sali. Spojrzałam na jego łózko i wyglądał jak zwykle.
Posadziłam małą na jego
łóżku przy jego nogach a sama usiadłam na kanapie
niedaleko łóżka. Przyglądałam się małej która bawiła się
misiem i coś mówiła pod noskiem. Uśmiechnęłam się i obserwowałam ich uważnie. Po kilku minutach usiadłam bliżej łózka na krześle. Chwyciłam go za rękę a drugą rysowałam wzorki na jego dłoni.
-Mógłbyś się już obudzić - Powiedziałam. Pogładziłam małą po główce i spojrzałam na nieprzytomnego chłopaka.
-Kochanie to już ponad rok. Obudź się bo nie mam już siły. Potrzebuję cię, mała też. Cholernie tęsknię i nie daję rady już sama. Niedawno dostałam pracę, a mała pójdzie do żłobka. Ale zaczynam dopiero we wrześniu. Bo we wrześniu dopiero przyjmą małą do żłobka. Szef mi poszedł na rękę. - Mówiłam cały czas.


Siedzimy tu już ponad godzinę a podobno miałam przyjechać tylko chwilkę. Eh, zawsze ze mną tak jest. Obiecuję a później i tak robię to po swojemu. Mała teraz już leży na nogach Leona i słodko coś do siebie mówi. -Tata - Wymamrotała słodko. Spojrzałam na nią i się uśmiechnęłam.
Nagle poczułam jak by ścisnął moją dłoń. Spojrzałam na niego
-Kochanie zrób tak jeszcze raz proszę - Powiedziałam, zero reakcji.
-Ta-ta - Powiedziała mała i się ułożyła
-Tak kochanie tatuś - Powiedziała z uśmiechem. Znów jakby ścisną moją rękę. Spojrzałam na niego a następnie na jego dłoń. Ruszał palcami.
-Proszę cię otwórz oczy kochanie - Powiedziałam cicho. Cały czas ruszał palcami i delikatnie ściskał moją dłoń. Uśmiechnęłam się dokładnie go obserwowałam. Czekałam na coś więcej. Chciałam żeby w końcu się obudził.
-Tata a-a-a, ta-ta psi - Powiedziała Bel. Zaśmiałam się pod nosem.
-Kochanie tata na pewno nie długo się obudzi - Powiedziałam spokojnie obserwując raz ją raz jego. On cały czas delikatnie ściskał moją rękę i ruszał palcami. Może to oznacza że w końcu się obudzi. Minęło 14 miesięcy i były takie momenty kiedy wątpiłam, nadal są. Teraz wątpię że się wybudzi ale skoro teraz porusza palcami. Jeszcze nigdy tak nie było. Znaczy ruszał palcami ręką. Ale to było raz i koniec a teraz on rusza ręką cały czas. To już jakiś znak. Mam nadzieję że dobry. Spojrzałam na jego drugą rękę i też delikatnie nią ruszył.


Kolejna godzina. Już od jakiegoś czasu przestał ruszać ręką i co jakiś czas porusza głową lub nogą ale nic po zatem. Nie budzi się. Mam tego powoli dość.
-Chodź ślicznotko zbieramy się do domciu - Powiedziałam po czym wstałam i wzięłam małą na ręce.
-Ta-ta - Powiedziała cicho i spojrzała na chłopaka. Również na niego spojrzałam. Powoli otwierał oczy. Zdziwiłam się bardzo.
-Poczekaj tu chwilkę - Powiedziałam. Po chwili zawołałam lekarza który powiedział że za chwilkę przyjdzie. Usiadłam przy jego łóżku i patrzyłam na niego.     
-Nie, nie ruszaj się - Powiedziałam patrząc na niego - Musisz leżeć, zaraz przyjdzie lekarz. - Dodałam i spojrzałam na małą. On za to patrzył na nas zdziwiony. Uśmiechnęłam się lekko. W końcu jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Po kilku minutach do sali wszedł lekarz. Zaczął go badać a ja zabrałam mała i pożegnałam się z nimi. Poinformowałam że przyjadę jutro i wyszłyśmy z sali aby nie przeszkadzać.

Wyszłyśmy ze szpitala. Włożyłam małą do fotelika z tyłu auta i wyciągnęłam telefon. Szczęśliwa wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Lu.    
-Hej kochana, słuchaj wpadnijcie do mnie z Fede, Fran i Diego, zamówimy pizzę posiedzimy i pogadamy. - Powiedziałam zadowolona
-Viola obudził się? - Spytała od razu
-Tak, Lu obudził się. Nie rozmawiałam z nim bo przyszedł lekarz aby go zbadać więc wyszłyśmy z Bel ale jutro na bank z nim porozmawiam - Powiedziałam szczęśliwa. Teraz roznosiła mnie energia.
-Dobra to będziemy u ciebie za godzinę - Zaśmiała się i rozłączyła.Schowałam telefon po czym schowałam go do torebki i wsiadłam do auta. Pojechałam do domu gdzie miałam się spotkać z Lu, Fede, Fran i Diego.

 *************************      
Kochani dzisiaj przychodzę do was z nowym rozdziałem. Przepraszam że musieliście tyle czekać. No niestety u mnie z weną ostatni było troszkę kiepsko ale już wszystko wraca do normy. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie i Snapie mogliście widzieć kawałek rozdziału :D

Jak widać mam też nowy wygląd :) Jest to tylko wygląd tym czasowy :) Czekam na szablon ale muszę uzbroić się w cierpliwość :)

Jak możecie zauważyć zmieniłam też troszeczkę wygląd blogów. Dodaję zdjęcia. Chciałabym was zapytać czy chcecie abym dodawała zdjęcia czy nie? Od razu zaznaczam że ilość tekstu się nie zmienia. Sprawdzałam to dzisiaj i zarówno ten jak i poprzednie rozdziały są praktycznie takie same na długość.
Mogą się różnić dwoma czy trzema zdaniami :)    

No to chyba dzisiaj już na tyle :P Proszę o odpowiedź na moje pytania pod rozdziałem :)  No i czekam na opinię :)
Buziaczki :**